Dzisiaj zjadłam:
- Śniadanie: zielona herbata, kanapka z pasztetem sojowym i sałatą (ok. 60 kcl)
- W szkole: pół bułki z szynką wegetariańską (ok. 80 kcl)
- Obiad: zupa jarzynowa (ok. 60 kcl)
- Podwieczorek: banan z trzema łyżkami jogurtu (ok. 45 kcl)
- Kolacja: sałatka z sałaty, pomidora i ogórka, jedna kromka (ok. 40 kcl)
Oczywiście nie liczę owoców i warzyw, chociaż wiem, że wiele Motylków mimo dopisków do SGD to robi. Niestety nie mam na tyle motywacji jeszcze, by robić tak samo. I tak dzisiaj ledwie udało mi się powstrzymać przed zjedzeniem czekolady, a na dodatek rodzice kupili całe pudełko lodów, a szafki uginają się od słodyczy. Zwykle to ja pochłaniałam wszystkie...
Muszę się też pozbyć schowanej w szafce tortili, którą miałam zjeść wczoraj. Draństwo ma dwieście kalorii, a na dodatek nie chcę spłukać się w toalecie xD
Świetny bilans, Kochana ;) Podziwiam... Ja chyba dzisiaj zjadłam z ponad 900 kcl...
OdpowiedzUsuńA ty się trzymasz ;) Ta tortilla to by dawno już leżała obok lodów w moim brzuchu xD
Trzymam kciuki i mam nadzieje, że może rodzice zjedzą Ci te lody ;D
Takie małe pytanko: na jakim dniu jesteś?
Ważne, że mniej niż tysiąc, zawsze można zaliczyć do diety 1000 kalorii, czy wpisać w jakieś limity ^^
OdpowiedzUsuńMyślę, że jedyne co mnie trzyma przy tym, by nie rzucić się na jedzenie, jest to, że jako wegetarianka przyzwyczaiłam się do wyrzeczeń. Jak już dojdę jednak do 50 kg, upiekę sobie tort i zjem cały. A potem znowu post xD
Dziękuję ja za ciebie też!
Teoretycznie drugim, ale zaczęłam od piątku, więc można powiedzieć, że piąty.