Przez ostatnie dni miałam trochę problemów z trzymaniem się diety. Na przykład dwa dni temu na obiad była pizza, a że był to rodzinny posiłek nie mogłam się wymigać. Oczywiście swój kawałek przygotowałam sama, rozkładając ciasto najcieniej jak się da i posypując go jedynie odrobiną sera, ale i tak wyszłam ponad dzienną normę kalorii. Waga stoi. 56. To dołujące, chcę już zamówić swoją sukienkę.
Nie ćwiczyłam dzisiaj, jednak cały dzień sprzątałam. Ot, taki mały remoncik w pokoju. W poniedziałek kupuję tiul i zrobię sobie baldachim nad łóżkiem. Może pochwalę się efektami?
Tak czy siak, muszę coś robić, by nie myśleć o jedzeniu.
Dzisiaj zjadłam:
- Śniadanie - kromka pieczywa wasa z sałatą i szynką wegetariańską (ok. 45 kcl)
- Obiad - wegetariańskie curry z bułką (ok. 250 kcl)
- Podwieczorek - pół jogurtu z musli (ok. 150 kcl)
- Kolacja - sałatka pomidorowa, chleb (ok. 120 kcl)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz